Sex randki Strip czat
masturbator
masturbator

Historia z 偶ycia wzi臋ta

Anio艂. Tak nazywa艂em swoj膮 偶on臋. Najwspanialsz膮 kobiet臋 na 艣wiecie. Do ko艅ca 偶ycia nie zapomn臋 jej pi臋knej twarzy. I tego u艣miechu, kt贸ry ogl膮da艂em codziennie rano przez pi臋膰 lat.
Pozna艂em moj膮 偶on臋 w wieku 20 lat, gdy by艂em na studiach. Judyta - bo tak mia艂a na imi臋, studiowa艂a ekonomi臋, ja natomiast podj膮艂em si臋 studiowania prawa.

Mieszka艂em w akademiku, a moja ukochana wynajmowa艂a ma艂膮 kawalerk臋.
Poznali艣my si臋 zupe艂nie przypadkiem na jednej ze studenckich imprez. Gdy ujrza艂em j膮 po raz pierwszy to zrozumia艂em, 偶e b臋dzie ona kobiet膮 mojego 偶ycia. Szybko zacz臋li艣my si臋 ze sob膮 spotyka膰. 艢wietnie si臋 rozumieli艣my, obydwoje wiedzieli艣my czego potrzebujemy.

W ci膮gu trzech miesi臋cy widywali艣my si臋 niemal codziennie. Pewnego dnia po zaj臋ciach siedzieli艣my w kawiarni, wtedy nie艣mia艂o zapyta艂em Judyty czy m贸g艂bym u niej dzisiaj przenocowa膰, poniewa偶 m贸j wsp贸艂lokator organizowa艂 w pokoju imprez臋, w kt贸rej ja nie chcia艂em uczestniczy膰. Moja dziewczyna z tym swoim zab贸jczym u艣miechem na twarzy odpowiedzia艂a:
- Oczywi艣cie, dla ciebie wszystko.
- Dzi臋kuje - powiedzia艂em patrz膮c w t膮 pi臋kn膮 twarz.
By艂em zadowolony z tego, 偶e sprawy przybra艂y taki obr贸t. Wreszcie chcia艂em rozpocz膮膰
nasze 偶ycie seksualne. Wiele razy fantazjowa艂em w my艣lach o seksie z moj膮 dziewczyn膮.
By艂em w niej szale艅czo zakochany i na my艣l o tym czu艂em si臋 szcz臋艣liwy.

Tego samego dnia wieczorem przed wej艣ciem do kawalerki Judyty, kupi艂em w kwiaciarni bukiet czerwonych r贸偶. A w sklepie zaopatrzy艂em si臋 w bu艂garskie wino. Gdy m贸j Anio艂 otworzy艂 drzwi swojego mieszkania, poczu艂em cudowny zapach jej perfum. Ona w tym czasie zarzuci艂a mi swoje szczup艂e r臋ce na szyj臋 i poca艂owa艂a nami臋tnie w usta.
- Witaj skarbie - powiedzia艂a.
Ja czuj膮c si臋 wniebowzi臋ty odpowiedzia艂em:
- Nie mog艂em ju偶 doczeka膰 si臋 wieczora - i wszed艂em do 艣rodka.

Mieszkanie Judyty by艂o bardzo ma艂e, zaledwie pok贸j z kuchni膮 i 艂azienka. Ale by艂o bardzo gustownie urz膮dzone. Na 艣cianach niewielkie obrazki, na pod艂odze puchaty dywan, 艂adne meble i du偶e 艂贸偶ko. Judyta przygotowa艂a skromn膮, ale pyszn膮 kolacj臋 a ja tylko dolewa艂em wina do naszych kieliszk贸w. Po kolacji zacz臋li艣my rozmawia膰 o naszych planach na przysz艂o艣膰.
Po trzydziestu minutach rozmowy wsta艂a i odnios艂a talerze do kuchni. Gdy wr贸ci艂a do pokoju i stan臋艂a naprzeciwko mnie, najpierw spojrza艂a mi g艂臋boko w oczy, a p贸藕niej jej wzrok zatrzyma艂 si臋 na moim kroczu. Stali艣my tak chwil臋 w milczeniu, spogl膮daj膮c na siebie.
Po chwili spyta艂a nie艣mia艂o, czy mo偶e dotkn膮膰 mojego penisa, a ja ochoczo przysta艂em na jej propozycj臋. Gdy delikatnie musn臋艂a mojego cz艂onka r臋k膮 przez spodnie, przeszed艂 mnie dreszcz.
Mia艂em 艣wiadomo艣膰, 偶e pierwsz膮 kobiet膮, kt贸ra dotyka mojego przyrodzenia jest w艂a艣nie ona.
Kilkoma szybkimi ruchami zdj膮艂em spodnie do kostek. Judyta po chwili oplot艂a na moim penisie palce i zacz臋艂a delikatnie je藕dzi膰 po nim w g贸r臋 i w d贸艂. Za moment zapyta艂a 艣miej膮c si臋:
- B臋dziesz tak sta膰 czy zaczniesz mnie pie艣ci膰?
- Nie musisz d艂ugo mnie namawia膰 - odpowiedzia艂em z u艣miechem na twarzy.
Nie艣mia艂o wyci膮gn膮艂em r臋k臋 w kierunku jej j臋drnych p贸艂kul, kt贸re zacz膮艂em liza膰 i szczypa膰. Wiedzia艂em, 偶e ona w艂a艣nie tego potrzebuje. Tak wi臋c stali艣my i pie艣cili艣my si臋 nawzajem.
Potem podnios艂em Judyt臋 i po艂o偶y艂em j膮 na skraju 艂贸偶ka. Ukl膮k艂em przed nim. Judyta w tym czasie pozby艂a si臋 spodni w kt贸re by艂a odziana. Wzi臋艂a jedn膮 moj膮 r臋k臋 i powolutku przesuwa艂a j膮 w kierunku swojej groty, odchyli艂a palcem skromne stringi. Dopiero teraz mog艂em przyjrze膰 si臋 jej skarbowi w ca艂ej okaza艂o艣ci. Mia艂a pi臋kn膮 r贸偶ow膮 cipk臋, z niewielkimi wargami. Delikatnie zacz膮艂em napiera膰 palcem na wej艣cie. Judyta coraz szybciej dysza艂a i zacz臋艂a cicho poj臋kiwa膰. Posuwa艂em palcem coraz szybciej. Tego by艂o dla niej za wiele, poczu艂em jak jej mi臋艣nie rytmicznie pulsuj膮 na moim paluszku, a fala wilgoci zalewa moj膮 r臋k臋 skapuj膮c na pod艂og臋.
Opad艂a na 艂贸偶ko, ale ja nie chcia艂em na tym poprzesta膰. Wsta艂em i nachyli艂em si臋 nad 艂贸偶kiem, spojrza艂em Judycie w oczy, skin臋艂a g艂ow膮, wiedz膮c o co chc臋 j膮 zapyta膰. Pochyli艂em si臋 jeszcze ni偶ej i poca艂owa艂em j膮 w usta, by艂 to jeden ze wspanialszych poca艂unk贸w w moim 偶yciu. Rozchyli艂em mojej kobiecie nogi i zarzuci艂em je sobie na ramiona, zwil偶y艂em penisa i wszed艂em w ni膮 jednym szybkim ruchem. Krzykn臋艂a g艂o艣no z rozkoszy. Ja by艂em w si贸dmym niebie. Rytmicznie wsuwa艂em i wysuwa艂em moje narz臋dzie w szpark臋 mojego anio艂a. Wyci膮gn膮艂em r臋ce do przodu i znowu zacz膮艂em pie艣ci膰 jej j臋drne piersi. By艂o nam bardzo dobrze. Czu艂em, 偶e dochodz臋, jeszcze kilka razy mocno pchn膮艂em i wyci膮gn膮艂em penisa z jej muszelki. Wytrysn膮艂em ciep艂膮 sperm膮 na nagi i pi臋kny brzuch mojej kobiety. Obydwoje opadli艣my na 艂贸偶ko bez si艂. Le偶eli艣my tak przez chwil臋.
Judyta wtuli艂a si臋 w moje cia艂o, a ja bawi艂em si臋 jej 艣licznymi blond w艂osami. Po d艂u偶szej chwili milczenia i rozmy艣lania, oboje zapadli艣my w g艂臋boki sen.

Gdy obudzi艂em si臋 rano, Judyta le偶a艂a na wznak i spogl膮da艂a w zamy艣leniu w sufit. Obj膮艂em j膮 ramieniem, ona nie poruszy艂a si臋 jakby wiedzia艂a, 偶e ju偶 nie 艣pi臋. Znienacka zapyta艂em:
- Czy zostaniesz moj膮 偶on膮?
- Tak - odpowiedzia艂a spokojnie moja kobieta.
Odwr贸ci艂a swoj膮 anielsk膮 twarz w kierunku mojej i u艣miechn臋艂a si臋. Obydwoje rozp艂akali艣my si臋 ze szcz臋艣cia, a po chwili zacz臋li艣my si臋 艣mia膰.

艢lub wzi臋li艣my trzy miesi膮ce p贸藕niej. Ca艂e nasze rodziny by艂y obecne w tym wydarzeniu. Tego dnia nie by艂o na 艣wiecie ludzi szcz臋艣liwszych od nas. Czuli艣my si臋 jak w raju. I jak w raju 偶yli艣my przez pi臋膰 d艂ugich lat. Obydwoje sko艅czyli艣my studia. Ja dosta艂em prac臋 w jednej z kancelarii, kt贸ra znajdowa艂a si臋 w mie艣cie, natomiast Judyta dosta艂a prac臋 w jednym z bank贸w. Niestety jej praca wymaga艂a cz臋stych s艂u偶bowych wyjazd贸w.

Pewnego ranka, po wspania艂ej nocy pe艂nej rozkoszy, moja 偶ona szykowa艂a si臋 do wyjazdu w delegacj臋 na 3 dni. Ja le偶a艂em nagi w naszym ma艂偶e艅skim 艂o偶u, a ona sta艂a przed lustrem i uk艂ada艂a w艂osy.
- Nie lubi臋 gdy gdzie艣 wyje偶d偶asz - powiedzia艂em.
- Rozumiem, ale musz臋 to robi膰 poniewa偶 wymaga tego moje stanowisko. A wiesz ile w mojej pracy jest m艂odych wilk贸w, kt贸rzy tylko czekaj膮 na to 偶eby wskoczy膰 na moje miejsce.
- Taaak wiem.
Usiad艂em na skraju 艂贸偶ka i za艂o偶y艂em na siebie bokserki. Judyta w艂a艣nie sko艅czy艂a robi膰 makija偶.
Podszed艂em do niej i poprawi艂em jej ubranie, kt贸re i tak 艣wietnie na niej le偶a艂o.
- Nie martw si臋 przecie偶 wr贸c臋 za trzy dni i wtedy...
Nie doko艅czy艂a poniewa偶 zamkn膮艂em jej usta nami臋tnym poca艂unkiem. Gdy oderwali艣my si臋 od siebie podnios艂a z pod艂ogi ma艂膮 walizk臋 i ruszy艂a w kierunku drzwi wej艣ciowych.
Jednak przed progiem zatrzyma艂a si臋, odwr贸ci艂a do mnie i u艣miechn臋艂a.

Bo偶e, gdybym wiedzia艂, 偶e wtedy po raz ostatni patrz臋 na mojego anio艂a, to chyba upi艂bym si臋 na 艣mier膰. Tego ranka po raz ostatni s艂ysza艂em g艂os kobiety mojego 偶ycia. Ostatni raz widzia艂em jak ona potrafi cudownie si臋 艣mia膰.

Judyta mia艂a wypadek samochodowy i zgin臋艂a na miejscu. Gdy jecha艂a na t臋 nieszcz臋sn膮 delegacje, w lesie za miastem na nowo wyremontowanej drodze, jaki艣 kretyn wyprzedza艂 j膮 i przypadkiem zepchn膮艂 w艣r贸d drzewa. Nie mia艂a szans na prze偶ycie. Uderzy艂a w drzewo z ogromn膮 pr臋dko艣ci膮. Winowajcy nie z艂apano. Gdybym go m贸g艂 dopa艣膰 to wtedy nie r臋czy艂 bym za siebie.

W ci膮gu jednego dnia zosta艂em sam jeden, w pustym, bezludnym, bezsensowym 艣wiecie.
Moja czerwona r贸偶a nagle poblad艂a.

Z biegiem lat dowiedzia艂em si臋 - w spos贸b najokropniejszy z mo偶liwych - 偶e linia mi臋dzy 偶yciem a 艣mierci膮 jest bardzo cienka. Wystarczy moment, 偶eby j膮 przekroczy膰. W jednej chwili 偶ycie wydaje si臋 by膰 sielank膮, a za chwile zamienia si臋 w piek艂o.

呕y艂em tak z dnia na dzie艅, z tygodnia na tydzie艅 i z roku na rok. Pr贸bowa艂em szuka膰 ukojenia w ramionach innych kobiet. Pojawia艂em si臋 w klubach, gdzie mo偶na by艂o wyrwa膰 panienk臋 na jedn膮 noc.
Podchodzi艂em do takiej i szepta艂em s艂odkie s艂贸wka do ucha. Po kilku drinkach taka cizia by艂a gotowa na wszystko, mog艂em zrobi膰 z ni膮 co tylko chcia艂em. I robi艂em. Jechali艣my przewa偶nie do niej i tam niemal zawsze by艂o tak samo. Identyczny scenariusz.
Najpierw panienka rozpina艂a mi spodnie i bawi艂a si臋 moim przyrodzeniem, a potem umiej臋tnie go ssa艂a. Ja wsadza艂em r臋ce pod jej bluzk臋, to jeszcze bardziej pot臋gowa艂o napi臋cie jakie w nas by艂o, 艣ci膮ga艂em staniczek i delikatnie zaczyna艂em ugniata膰 jej m艂ode, 艣liczne cycuszki.
Taka m艂oda, napalona panna wr臋cz zrzuca艂a z siebie bluzeczk臋 b艂agaj膮c o jeszcze.
Cz臋sto mia艂a szeroko otwarte usta, a ja widz膮c to wpycha艂em penisa jak najg艂臋biej mog艂em. One to lubi艂y. Jakby dope艂nieniem tego wszystkiego by艂 ostry seks.
Jednak nigdy nie potrafi艂em poca艂owa膰 takiej "przygody" na jedn膮 noc, nigdy nie potrafi艂em zapomnie膰 o mojej ukochanej. Podczas takich zabaw zawsze my艣la艂em o tej jedynej.
Budz膮c si臋 rano cz臋sto nie pami臋ta艂em imienia dziewczyny kt贸ra le偶a艂a obok mnie. Zawsze po cichu ubiera艂em si臋 i wychodzi艂em.

Znajomi z pracy ci膮gle powtarzali mi 偶ebym kogo艣 sobie znalaz艂, 偶ebym spr贸bowa艂 zapomnie膰. Ale ja nie potrafi艂em zapomnie膰. Cho膰 bardzo chcia艂em znowu by膰 szcz臋艣liwym cz艂owiekiem.

Co roku w t膮 straszn膮 rocznic臋 przyje偶d偶a艂em do tego lasu, w to miejsce gdzie zgin臋艂a moja 偶ona. Nie wiem dlaczego to robi艂em. I robi臋 do tej pory. Kaza艂em tam postawi膰 krzy偶 i tabliczk臋.
呕y艂em w samotno艣ci przez siedem lat. Powoli dochodzi艂em do siebie po tej ogromnej stracie.

I wtedy pojawi艂a si臋 szansa na to 偶ebym zn贸w m贸g艂 by膰 szcz臋艣liwy. W mojej pracy osi膮gn膮艂em wysokie stanowisko. By艂em jednym z lepszych prawnik贸w w mie艣cie. Mimo m艂odego wieku, ludzie mieli do mnie zaufanie.

W pracy przydzielono mi now膮, m艂od膮 asystentk臋. Gdy zobaczy艂em j膮 po raz pierwszy to pomy艣la艂em, 偶e m贸j wzrok omami艂 jaki艣 czar. D艂ugie, kruczoczarne w艂osy. Pi臋kna sylwetka, 艂ab臋dzia szyja kt贸r膮 a偶 chce si臋 ca艂owa膰. Pe艂ne, 艣redniego rozmiaru, j臋drne piersi (takie jak lubi臋). Ubrana by艂a w bardzo gustownie dobrany kostium.
Gdy mnie ujrza艂a, podszed艂em i przedstawi艂em si臋. Po kilkuminutowej rozmowie, zrozumia艂em, 偶e b臋dzie nam razem dobrze si臋 pracowa艂o. Jednak kiedy uwa偶nej jej si臋 przyjrza艂em, dostrzeg艂em na twarzy Julii (bo tak mia艂a na imi臋) trosk臋, widzia艂em, 偶e co艣 j膮 dr臋czy. Skrywa艂a jak膮艣 tajemnic臋.

Pierwszy dzie艅 naszej wsp贸lnej pracy przebieg艂 bardzo udanie. Julia szybko zaaklimatyzowa艂a si臋 na nowym stanowisku. A ja chcia艂em wierzy膰, 偶e wype艂ni ona moje puste 偶ycie.
Podczas jednego z tych pochmurnych i deszczowych wieczor贸w musia艂em zosta膰 d艂u偶ej w pracy.
M贸j gabinet by艂 bardzo dobrze i drogo wyposa偶ony. Kaza艂em sobie wnie艣膰 du偶e biurko, telewizor i kilka klasycznych mebli. Wstawi艂em tez tam niewielk膮 sof臋, na kt贸rej cz臋sto odpoczywa艂em.
Wi臋c tego dnia usiad艂em za biurkiem i zacz膮艂em studiowa膰 akta nast臋pnej sprawy, kt贸ra mia艂a wkr贸tce si臋 rozpocz膮膰. Pracowa艂o mi si臋 bardzo dobrze, poniewa偶 w biurze o tej porze nie by艂o ju偶 nikogo.
P贸艂 godziny p贸藕niej us艂ysza艂em trzask zamykanych drzwi i stukot obcas贸w od marmurow膮 pod艂og臋 korytarza. Po chwili odg艂osy ucich艂y i nast臋pnie zamieni艂y si臋 w d藕wi臋k wciskanych klawiszy klawiatury komputera.
Wyszed艂em ze swojego gabinetu i zobaczy艂em Juli臋 siedz膮c膮 przy jednym z biurek.
Z zaskoczeniem wypisanym na twarzy powiedzia艂a:
- Cze艣膰, my艣la艂am, 偶e ju偶 tu nikogo nie ma.
- Postanowi艂em dzisiaj d艂u偶ej zosta膰, poniewa偶 nied艂ugo zaczynamy prowadzi膰 du偶膮 spraw臋 i musz臋 si臋 przygotowa膰. A co ty tu robisz o tej porze?
- Ee... mam troch臋 zaleg艂o艣ci i chcia艂am to nadrobi膰 - odpowiedzia艂a.
- Mog臋 zobaczy膰 nad czym pracujesz? - zapyta艂em i podszed艂em do jej biurka.
Nachyli艂em si臋 nad ni膮 i spojrza艂em w monitor komputera. Poczu艂em przyjemny zapach jej perfum i mniej przyjemny zapach alkoholu. To drugie bardzo mnie zdziwi艂o. Julia chyba zrozumia艂a co poczu艂em, poniewa偶 szybko rozpocz臋艂a mi t艂umaczy膰 nad czym w tej chwili pracuje.

To co zrobi艂em p贸藕niej zaskoczy艂o mnie chyba bardziej ni偶 Juli臋. Zacz膮艂em masowa膰 jej kark i jednocze艣nie nie艣mia艂o ca艂owa艂em jej pi臋kn膮 szyj臋.
- To chyba nie jest dobry pomys艂 - niepewnie powiedzia艂a Julia.
Ja zamkn膮艂em jej usta d艂ugim poca艂unkiem. Ona nagle wsta艂a i chcia艂a zaprotestowa膰, ale ja w por臋 spojrza艂em jej g艂臋boko w oczy i znowu ujrza艂em w nich cierpienie i obaw臋. Ca艂y czas nie wiedzia艂em co j膮 dr臋czy. Julia nagle przerwa艂a moje chwilowe rozmy艣lania nami臋tnie ca艂uj膮c mnie w usta.
Ja zadowolony podda艂em si臋 jej pieszczotom. Nie zwlekaj膮c ani chwili z艂apa艂em za brzeg d偶insowej sukienki i podci膮gn膮艂em do g贸ry. Niestety, sukienka na tyle ciasno opina艂a uda Julii, i偶 ukaza艂 mi si臋 jedynie skrawek koronkowych majteczek.
Ona lekko zawstydzona, rozpi臋艂a zamek i zrzuci艂a ubranie do kostek. Przez moment podziwia艂em pi臋kny widok. Moja m艂oda asystentka sta艂a przede mn膮 w samej, bardzo seksownej bieli藕nie. Bia艂e majteczki opina艂y ciasno po艣ladki, kt贸re by艂y tak j臋drne, i偶 bieli藕nie pozosta艂o jedynie 艂adnie si臋 na nich prezentowa膰. Szybko prze艣lizgn膮艂em palcem wskazuj膮cym po delikatnej sk贸rze Julii i rozpi膮艂em jej stanik. Wtedy moim oczom ukaza艂y si臋 艣liczne, a wr臋cz idealne piersi. Podszed艂em do niej jeszcze bli偶ej i podnios艂em do g贸ry, Julia obj臋艂a mnie szczup艂ymi r臋kami za szyj臋. Zanios艂em j膮 do mojego gabinetu i po艂o偶y艂em na sofie. Ale po chwili wsta艂a i 艣miej膮c si臋 pokiwa艂a g艂ow膮. Zbli偶y艂a si臋 do mnie i rozpi臋艂a mi spodnie, 艣ci膮gn臋艂a je razem z bokserkami do st贸p. Podesz艂a jeszcze bli偶ej i ociera艂a si臋 o mnie swoimi wspania艂ymi majteczkami.
M贸j "agent" by艂 gotowy do pracy. Na ustach jego oswobodzicielki wykwit艂 promienny u艣miech, w oczach pojawi艂 si臋 b艂ysk zaciekawienia. Wzrok sw贸j skupi艂a g艂贸wnie na jego ko艅c贸wce.
Julia usiad艂a na pi臋tach, a ja zbli偶y艂em si臋 ku niej. Wyci膮gn臋艂a r臋k臋 i ju偶 go mia艂a w gar艣ci. Wykona艂a jeden posuwisty ruch 艣ci膮gaj膮c napletek z 偶o艂臋dzia. Nachyli艂a si臋 i obj臋艂a go ma艂ymi wargami. Wk艂ada艂a i wyjmowa艂a go z ust, a ja czu艂em si臋 bardzo odpr臋偶ony. Jej ruchy stawa艂y si臋 coraz szybsze, zamkn膮艂em oczy pragn膮c by ta chwila trwa艂a wiecznie. Jednak przerwa艂em t膮 zabaw臋, poniewa偶 chcia艂em si臋 jej zrewan偶owa膰. Popchn膮艂em j膮 lekko daj膮c do zrozumienia, 偶e ma si臋 po艂o偶y膰. Ona u艂o偶y艂a si臋 wygodnie na kanapie i rozchyli艂a nogi. Jednym p艂ynnym ruchem zdj膮艂em jej t膮 艣liczn膮 bielizn臋 i wtedy zobaczy艂em co艣 niesamowitego. Zgrabnie rysuj膮cy si臋 tr贸jk膮cik na wzg贸rku 艂onowym prezentowa艂 si臋 艣licznie.
Si臋gn膮艂em r臋k膮 delikatnie zag艂臋biaj膮c j膮 w przestrze艅 mi臋dzy udami mojej kochanki. Julia wyda艂a j臋k rozkoszy kiedy, przeby艂em palcem drog臋 od 艂echtaczki do brzeg贸w warg sromowych. Nami臋tnie wsuwa艂em palce w jej otch艂a艅. Jej pocz膮tkowe j臋ki przesz艂y prawie, 偶e w krzyk. R臋kami zacz臋艂a bawi膰 si臋 swoimi stercz膮cymi z podniecenia sutkami.
Nie chcia艂em ko艅czy膰 tego tak szybko, wi臋c gdy Julia ju偶 bardzo ci臋偶ko oddycha艂a, ja przerwa艂em j膮 pie艣ci膰. W pierwszej chwili spojrza艂a na mnie lekko zdezorientowana, ale za moment nieznacznie si臋 u艣miechn臋艂a, bo domy艣li艂a si臋 co za chwil臋 nast膮pi.
Powoli nachyli艂em si臋 nad ni膮. Julia z szale艅cz膮 nami臋tno艣ci poca艂owa艂a mnie w usta, jednocze艣nie g艂aska艂a mnie po policzkach. Nagle u艣wiadomi艂em sobie, 偶e od wielu lat nie spotka艂em tak wspania艂ej kobiety.
Bez ostrze偶enia wprowadzi艂em jedn膮 r臋k膮 penisa w jej nork臋. Moja kochanka g艂o艣no krzykn臋艂a. By艂 to dono艣ny okrzyk, przez chwile obawia艂em si臋 czy nie us艂ysza艂 tego jeden z portier贸w. Ale teraz nie liczy艂o si臋 dla mnie nic poza sprawianiem przyjemno艣ci kobiecie kt贸ra pode mn膮 le偶y i j臋czy z rozkoszy.
Rytmicznie posuwa艂em biodrami w prz贸d i w ty艂. Poczu艂em, 偶e lada moment wystrzel臋. Julia poczu艂a pulsowanie mojego penisa i powiedzia艂a:
- Nie wychod藕 prosz臋, zosta艅 we mnie, zosta艅 w 艣rodku. Chc臋 ci臋 jeszcze bardziej poczu膰.
Grzecznie zastosowa艂em si臋 do pro艣by mojej kobiety i wystrzeli艂em pot臋偶n膮 dawk臋 spermy w wn臋trze jej muszelki. W tym samym momencie ona wygi臋艂a si臋 w 艂uk, a przez jej cia艂o przeszed艂 dreszcz. Obydwoje ci臋偶ko dyszeli艣my, po艂o偶y艂em si臋 obok niej na sofie. Przylgn臋艂a do mnie, poca艂owa艂a mnie. Pokocha艂em jej usta i to jak potrafi cudownie ca艂owa膰.
- To by艂o wspania艂e - rzek艂em maj膮c nadzieje, 偶e nie by艂 to nasz ostatni raz.

I nie by艂. Od tego pami臋tnego wieczora spotykali艣my si臋 codziennie po pracy. Stworzyli艣my bardzo dobran膮 par臋. Pojawiali艣my si臋 razem w r贸偶nych klubach i na romantycznych kolacjach. Niestety spostrzeg艂em, 偶e Julia za du偶o pije. Ca艂y czas nie mog艂em zebra膰 si臋 na to i zapyta膰 co j膮 dr臋czy, dlaczego czasami jest taka smutna. Jednak mimo wszystko by艂o nam razem bardzo dobrze.
Tak - kocha艂em j膮. Pierwszy raz od 艣mierci mojej 偶ony zdo艂a艂em kogo艣 pokocha膰. Znowu by艂em szcz臋艣liwy.

Min膮艂 kolejny rok. Ja i Julia jeste艣my ze sob膮. Na my艣l, 偶e mo偶e by膰 inaczej robi mi si臋 s艂abo. Dzisiaj mija dziewi臋膰 lat od tragicznej 艣mierci Judyty. Jak w ka偶d膮 rocznic臋 jad臋 do tego lasu gdzie zgin臋艂a moja 偶ona. Ale teraz nie pod膮偶am tam sam, jest ze mn膮 Julia. Postanowi艂em o艣wiadczy膰 si臋 jej w艂a艣nie w tym miejscu. Nie wiem dlaczego chc臋 zrobi膰 to w艂a艣nie tu, w tym strasznym dla mnie terytorium. Mo偶e w ten spos贸b chce wyrazi膰 szacunek dla zmar艂ej osoby. My艣l臋, 偶e Julia nie domy艣la si臋 o co chc臋 j膮 dzisiaj poprosi膰.

Doje偶d偶amy do lasu, parkuj臋 przy kraw臋偶niku i oboje wychodzimy z samochodu. Obejmuje moj膮 kobiet臋 ramieniem i tak przytuleni wchodzimy mi臋dzy drzewa. Na chwil臋 zatrzymujemy si臋 w tym miejscu gdzie stoi krzy偶 i tabliczka. Patrz臋 na to drzewo. Zamy艣lam si臋. Julia zbli偶a swoj膮 twarz do mojej i opieku艅czo ca艂uje mnie w policzek.
- Chod藕 - szepcze mi do ucha.
Idziemy dalej 艣cie偶k膮 w g艂膮b lasu. Nad nami jest pi臋kne b艂臋kitne niebo. Przez korony drzew przebijaj膮 si臋 mocne promienie s艂o艅ca. Dochodzimy do polanki z kr贸tko przystrzy偶on膮 traw膮. Zatrzymujemy si臋, Julia obraca si臋 twarz膮 do mnie. Patrz臋 jej g艂臋boko w oczy i m贸wi臋:
- Kocham ci臋.
- Ja ciebie te偶 - odpowiada.
- Ju偶 dawno chcia艂em ci co艣 powiedzie膰 - robi臋 kr贸tk膮 pauz臋 i zaczynam m贸wi膰 dalej - Pragn臋 by艣 zosta艂a moj膮 偶on膮. Prosz臋 ci臋 wyjd藕 za mnie.
Julia milczy, widz臋, 偶e chce co艣 powiedzie膰, ale nie mo偶e wydoby膰 z siebie s艂owa.
Ja czekam. Ona spuszcza g艂ow臋, chowa twarz w d艂oniach. Zaczyna 艂ka膰, dr偶膮 jej ramiona.
Zdezorientowany pytam:
- Co si臋 sta艂o? - i obejmuj臋 j膮.
Odsuwa si臋 ode mnie o krok i m贸wi szlochaj膮c:
- Przepraszam, ale nie mog臋 za ciebie wyj艣膰, cho膰 tak bardzo ci臋 kocham.
- Dlaczego? Co si臋 dzieje?!
- Twoja 偶ona.
- Co moja 偶ona?!
- Widzia艂am jak zgin臋艂a. - Julia 艂ka i ci臋偶ko wypowiada s艂owa - by艂am tu dziewi臋膰 lat temu. To ja spowodowa艂am ten wypadek - wydaje z siebie okrzyk rozpaczy - to ja przyczyni艂am si臋 do jej 艣mierci! Przeze mnie straci艂e艣 偶on臋.
Zaniem贸wi艂em. Teraz rozumiem jak膮 tajemnic臋 Julia skrywa艂a przez ca艂y czas. Pojmuj臋, 偶e chcia艂a utopi膰 swoje smutki w szklance alkoholu.
Milcz臋 dalej.
- Nigdy sobie tego nie wybacz臋.
- To by艂 wypadek - wreszcie zdo艂a艂em wykrztusi膰 z siebie s艂owa.
- Tak, ale to moja wina. I chyba nie b臋d臋 potrafi艂a 偶y膰 u twojego boku maj膮c t膮 艣wiadomo艣膰.

Drzewa zdaj膮 si臋 nas otacza膰. Patrz臋 na nie, a potem patrz臋 na twarz Julii. Widz臋 pi臋kno. Widz臋 rany. Chc臋 do niej podej艣膰. Jednak nie mog臋. Nie wiem dlaczego. Chc臋 i wiem, 偶e powinienem. Jednak nie mog臋.
Zamiast tego odwracam si臋 i odchodz臋 od kobiety, kt贸r膮 kocham. Spodziewam si臋, 偶e mnie zawo艂a, pr贸buj膮c zatrzyma膰. Nie robi tego. Pozwala mi odej艣膰. S艂ysz臋 jej p艂acz.
Id臋 dalej. Id臋, a偶 wychodz臋 z lasu i wracam do samochodu. Siadam na kraw臋偶niku i zamykam oczy.
W ko艅cu b臋dzie musia艂a do mnie przyj艣膰. Tak wi臋c siedz臋 i czekam na ni膮. Zastanawiam si臋, co b臋dzie, kiedy do mnie przyjdzie. Zastanawiam si臋, czy odjedziemy st膮d razem, czy te偶 te lasy, po tylu latach, zabior膮 jeszcze jedn膮 ofiar臋.

Opowiadanie ze strony erotyczne-opowiadania.pl




sex randki